Skąd się biorą problemy psychiczne?

„Dlaczego ja mam ten problem? Czemu ja mam depresję (fobię/nerwicę/itp)?” Bardzo często zdarza mi się rozmawiać na ten temat z moimi klientami. Często porównują się z osobami z otoczenia i mówią, że przecież inni mają trudniejsze życie, a nie mają takich kłopotów. „Ze mną musi być coś nie tak” zauważają zwykle z mieszaniną smutku i wstydu. Chcę odpowiedzieć na pytanie o to, skąd biorą się problemy psychiczne. A dokładniej, dlaczego niektórzy ludzie są na nie bardziej podatni, a inni bardziej odporni.

Rezyliencja czyli odporność na traumy

Ogólnie wydaje się to dość proste. Im więcej stresów w życiu, im mniej wsparcia ze strony otoczenia, tym większe problemy w radzeniu sobie. Przemoc doświadczana w dzieciństwie, uzależnienia w najbliższej rodzinie, wykorzystanie seksualne, prześladowanie w szkole, rozmaite traumy sprawiają, że psychika nie wytrzymuje i człowiek zaczyna mieć problemy psychiczne.

Jednak z bliska sprawa okazuje się dużo bardziej skomplikowana. Są osoby, które z obiektywnego punktu widzenia przeszły bardzo wiele i w pewnym sensie są tymi doświadczeniami wzmocnione, zdają się wręcz czerpać siłę i inspirację z tego, co życie przed nimi postawiło. Z drugiej strony są osoby, które wydawałoby się obiektywnie miały łatwiej, a jednak cierpią znacznie bardziej.

W psychologii mówimy o zjawisku rezyliencji, które oznacza zarówno odporność na działanie urazów psychicznych, jak i zdolność do regeneracji po traumatycznych zdarzeniach. Słowo zaczerpnięto z dziedzin naukowo-technicznych, gdzie oznacza zdolność materiału do absorbowania energii, kiedy jest odkształcany, a następnie oddania tej energii i powrót do poprzedniego kształtu. Pomyśl o sprężynie albo o gumce do ścierania. Podobnie jak te przedmioty wyginają się i nie łamią, podobnie osoby rezylientne będą odporne na działanie urazów psychicznych. Skąd jednak bierze się rezyliencja?

Wszystko z tobą w porządku

Zacznijmy od tego, co odziedziczyłeś po swoich przodkach czyli jakie geny wylosowałeś. Okazuje się bowiem, że za naszą większą bądź mniejszą rezyliencją stoją właśnie nasze genetyczne cechy. Już noworodki różnią się siłą swoich reakcji na różne sytuacje. Upraszczając można powiedzieć, że od urodzenia jedni z nas są bardziej wrażliwi niż inni. I nie chodzi tu o to, że jedni są lepsi, a inni gorsi. Po prostu część ludzi posiada układ nerwowy, który silniej reaguje na bodźce i łatwiej wyławia nawet te najsłabsze sygnały z otoczenia. Jedno dziecko bez problemu śpi w hałasie, drugie wybudza najmniejszy szmer. Ktoś powie, że dziecko jest nadwrażliwe.

Jednak gdyby ta wysoka wrażliwość była sygnałem jakiegoś defektu, ta cecha byłaby rzadkością. Z pewnością nie przetrwałaby w populacji w takim wymiarze. A badacze zjawiska szacują, że około 20% społeczeństwa stanowią osoby wysoce wrażliwe. Kolejne 20% to osoby umiarkowanie wrażliwe (*dane z badań przeprowadzonych w USA).

Po co zatem ta wrażliwość w społeczeństwie, skoro tyle z nią problemów? Otóż osoby wrażliwe, jeśli tylko mają zapewnione optymalne warunki do rozwoju, często potrafią wykorzystać swoją wrażliwość z korzyścią dla otoczenia. Moim ulubionym przykładem jest tu postać Mary Temple Grandin, amerykańskiej profesorki, której ogromna wrażliwość wynika z tego, co medycznie określane jest zaburzeniem ze spektrum autyzmu. Otóż, Temple Grandin miała to szczęście, że od dziecka otaczali ją ludzie podejmujący wysiłek, aby dać jej wsparcie. W dorosłym życiu dzięki swojej wrażliwości potrafiła dostrzegać to, czego „normalni” ludzie w ogóle nie zauważają. Jej uwagę przykuło to, w jaki sposób drobne wydawałoby się rzeczy (np. cienie czy wiszące łańcuchy) wpływają na zwierzęta w miejscach hodowli i uboju. Jej prace w wielkim stopniu wpłynęły na zmniejszenie cierpienia zwierząt w takich miejscach.

Badacze zajmujący się tematem ludzkiej wrażliwości podejrzewają zatem, że to osoby wrażliwe stoją za lepszym przystosowaniem ludzkości do otoczenia. Wg tej teorii osoby przeciętnie wrażliwe są potrzebne w społeczeństwie, bo poradzą sobie w każdych, nawet najbardziej trudnych warunkach (wojna, głód, migracje, itp.). Osoby bardzo wrażliwe są natomiast tymi, które w optymalnym wspierającym środowisku, najbardziej rozwijają skrzydła i stają się ludźmi nieprzeciętnymi i często dosłownie zmieniają świat.

Czy z twoim środowiskiem wszystko w porządku?

W tym co napisałam powyżej ważne są dwa czynniki, które wpływają na rezyliencję: wspierające środowisko oraz stresogenne warunki. To te czynniki, o których pisałam na początku. Są one niezmiernie ważne, ponieważ badania prowadzone niemal od zarania psychologii niezmiennie wskazują, że stres i trudne środowisko zwiększają prawdopodobieństwo wszelkich zaburzeń psychicznych. Na podstawie rozmów z moimi klientami widzę jednak, że te czynniki są dość oczywiste. Osoby, które zauważają wyraźnie jakiś problem w swojej przeszłości (np. przemoc, uzależnienia w rodzinie, nieobecność opiekunów, problemy zdrowotne itp.), raczej nie zadają pytania „Dlaczego ja?” Poprzestanę więc w tym miejscu na zwróceniu uwagi na fakt, że to w jakich warunkach dorastamy i żyjemy, jak traktują nas ludzie w naszym otoczeniu, ma ogromny wpływ na naszą kondycję psychiczną, a więc i rezyliencję.

Wyjątkowe doświadczenia

Doświadczenia określane jako kompensacyjne są już czymś znacznie mniej oczywistym. Jednak odgrywają one swoją rolę w tym, skąd biorą się zaburzenia psychiczne, a może raczej co przed nimi chroni. Pisząc o doświadczeniach kompensacyjnych mam na myśli wszystkie te sytuacje, które pozwalają uzupełnić pewne psychologiczne czy emocjonalne braki, które z różnych powodów nas dotknęły.

Przykładem może tu być dziecko wychowujące się w rodzinie, w której rodzice są nieobecni, bo dużo pracują albo w ogóle wyjeżdżają do pracy za granicą i nie ma ich przez wiele miesięcy. To czynnik ryzyka zaburzeń psychicznych. Jednak to samo dziecko może mieć bliską ciocię, która mieszka nie daleko i de facto pełni rolę mamy. Doświadczenie ciągłej nieprzerwanej relacji z ciocią, na której można polegać będzie dla tego dziecka czymś, co pozwoli mu w dorosłym życiu tworzyć stabilne bezpieczne relacje. W tym sensie może ochronić przed zaburzeniami.

Inny przykład to dziecko, które doświadcza kar fizycznych od opiekunów, zatem czuje się nieszanowane przez najbliższych. Jednak może ono doświadczyć szacunku w drużynie harcerskiej i tam uczyć się, że jest tego szacunku godne. Człowiek może też uzupełnić takie doświadczenie w dorosłym życiu. Osoba, która wychowała się w rodzinie uzależnionej, może mieć poczucie że musi sama sobie radzić i nie może liczyć na niczyją pomoc. W dorosłym życiu może nawiązać relacje przyjacielskie, w których doświadczy bezinteresownej pomocy i odkryje, że bliscy ludzie sobie pomagają.

Takie doświadczenia mogą być tak bardzo znaczące, że czasem różnią zdrowych psychicznie od osób chorych czy zaburzonych. Innym razem są mniej silne czy znaczące i w związku z tym nie chronią całkowicie przed problemami psychicznymi. Moi klienci czasem znajdują w swoich wspomnieniach takie doświadczenia i decydują się poświęcić im swoją uwagę. Często zauważam, że te osoby łatwiej dochodzą do siebie po kryzysach psychicznych niż ci, którzy nie przypominają sobie takich sytuacji.

Ten szczególny czas w życiu

Wrażliwe okresy rozwojowe to temat, który poruszam na końcu, choć nie jest on najmniej ważny. Wręcz przeciwnie. Jest on natomiast najmniej zbadany, bo dopiero w ostatnich latach pojawiają się badania dotyczące zmiennej z wiekiem odporności na urazy psychologiczne. Uwaga, wcale nie chodzi o to, że im człowiek młodszy tym bardziej wrażliwy. Psychologia co najmniej od czasów Freuda postrzegała psychikę człowieka w sposób tak uproszczony.

Według najnowszej koncepcji natomiast człowiek w pewnych okresach życia jest bardziej wrażliwy na pewnego rodzaju urazy psychiczne. Podatność na zaburzenia psychiczne jest silnie uzależniona od rodzaju trudnego doświadczenia oraz czasu jego wystąpienia, a maksymalna wrażliwość na szczególny rodzaj traumy pojawia się w stosunkowo krótkim okresie podwyższonej wrażliwości. Prawdopodobnie mamy do czynienia z podwyższoną wrażliwością pewnych obszarów mózgu w danym okresie.

Innymi słowy jakieś wydarzenie może się na nas mocniej odcisnąć tylko dlatego, że doświadczyliśmy go akurat w takim okresie. Pół roku później czy rok wcześniej ta sama sytuacja mogłaby nas w ogóle nie ruszyć. I to jest mocno zaskakujące w porównaniu do spojrzenia psychologów sprzed lat. Czasem osoby w młodszym wieku mogą mniej ucierpieć w wyniku jakiejś sytuacji niż ich starsi koledzy, którzy akurat przechodzą przez okres szczególnej wrażliwości. Może to też tłumaczyć, skąd biorą się zaburzenia psychiczne u osoby, która miała relatywnie mało problemów w życiu.

Przykładowo wyniki badania dotyczącego wpływu doświadczenia przemocy seksualnej na dziewczynki, wskazują zmiany w różnych obszarach mózgu w zależności od wieku, w którym kobieta doświadczyła przemocy. Tak więc jeśli zdarzenie miało miejsce, kiedy miała 3-5 lat lub 11-13 lat, zmianie ulega jej hipokamp (bardzo ważna część mózgu odpowiadająca m.in. za pamięć). Natomiast jeśli coś podobnego wydarzyło się gdy miała lat 9-10 zmianie ulegało ciało modzelowate (struktura łącząca obie półkule mózgu), a gdy dziewczynka miała lat 14-16 zmieniło to objętość kory przedczołowej (części mózgu, która odpowiada m.in. za planowanie działań i samokontrolę). Tak więc w zależności od momentu wystąpienia tego doświadczenia, inny będzie rodzaj kłopotów, z którym dana kobieta będzie się zmagała.

Innym przykładem jest badanie wskazujące na wpływ przemocy rodzicielskiej i rówieśniczej na późniejsze wystąpienie depresji. Otóż w przypadku kobiet depresja występowała znacznie częściej u kobiet, które w wieku 14 lat doświadczyły emocjonalnej przemocy ze strony rówieśników. Inne doświadczenia, które zwiększały prawdopodobieństwo depresji to fizyczne zaniedbanie w wieku lat 16, emocjonalne zaniedbanie w wieku lat 13 oraz fizyczna przemoc w wieku lat 18.

Te przykładowe wyniki badań nad zmienną wrażliwością psychiczną rzucają dodatkowe światło na to, skąd się biorą problemy psychiczne. Otóż rozwijający się młody mózg jest bardzo podatny na kształtowanie przez środowisko. Bo nasze doświadczenia w sposób dosłownie fizyczny kształtują nasz mózg. A pamiętajmy, że mózg osiąga budowę dojrzałą około 25 roku życia! To znaczy mniej więcej wtedy wszystkie jego części są w pełni rozwinięte i wykształcone.

“To znaczy nie miałem szczęścia. No dobrze, i co teraz?”

Temat, który podjęłam w powyższym artykule jest bardzo złożony i wystarcza do napisania wielu książek. Stąd powyższa lista obejmuje wybrane czynniki wpływające na to, skąd biorą się problemy psychiczne. Można by jednak powiedzieć, że to trochę kwestia szczęścia. Niektórzy z nas mają to szczęście, że losują dobre geny, trafiają im się dojrzali i odpowiedzialni opiekunowie, a trudne sytuacje zdarzają im się w momentach, kiedy są bardziej odporni. Inni z nas mają trochę mniej szczęścia.

Kiedy jesteśmy dziećmi zależnymi od innych ludzi, wiele rzeczy może być kwestią szczęścia. Natomiast ważne jest to, że będąc dorosłymi nie musimy poprzestawać na tym mówiąc „Ja po prostu mam pecha, nic się nie zmiani”. Bo jako dorośli stajemy się niezależni i możemy wziąć swoje życie w swoje ręce i pewne rzeczy pozmieniać. Możemy na przykład skorzystać z terapii i zmienić tkwiące przez lata w głowie schematy.

Jako dorośli sami musimy przyjąć odpowiedzialność za kształt naszego życia w kolejnych latach i zacząć je kształtować. To czasem długa droga, ale możliwa i pełna dobrodziejstw, których być może nigdy się nie spodziewaliśmy. A jest takie mądre powiedzenie rdzennych Amerykanów „Give thanks for unknown blessings already on their way”, które można by przetłumaczyć „Bądź wdzięczny za nieznane dobrodziejstwa, które już są w drodze”.

Przeczytaj także:

Autorka:

Karina Wiencelewska jest psychologiem, psychoterapeutą o specjalizacji systemowej. Potrzebujesz dodatkowych informacji na opisany temat lub chcesz umówić się na konsultacje? Zadzwoń: +48514725256. Możesz też skontaktować się poprzez email gabinet@pomostkrakow.pl lub Skype karina.wiencelewska

Karina Wiencelewska

- psycholog,
psychoterapeuta

 

514 725 256

 

gabinet@pomostkrakow.pl